Przejdź do treści

San Escobar – gdzie leży fikcyjne państwo i skąd wzięła się jego historia?

San Escobar gdzie leży

Jak nazwa nieistniejącego państwa mogła stać się jednym z najgłośniejszych tematów polskiego internetu? Wszystko zaczęło się 10 stycznia 2017, gdy po powrocie z Nowego Jorku Witold Waszczykowski, ówczesny minister spraw zagranicznych, rozmawiał z dziennikarzami. Wypowiedź dotyczyła spotkań dyplomatycznych związanych z obradami rady bezpieczeństwa ONZ. To właśnie wtedy nazwa pojawił się w mediach — nie jako wieść o odkryciu nowego państwa, lecz jako niefortunne słowa szefa polskiej dyplomacji.

Wątek miał szersze tło: Polska zgłosiła kandydaturę na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa w 2009 roku. Angielski tytuł foreign minister pojawia się w relacjach o tym wydarzeniu, ale uwagę przyciągnęła przede wszystkim wypowiedź. Nagranie zyskało później 34% z 1346 głosów w plebiscycie TVN24 na najlepsze wideo 2017 roku. W ciągu jednego dnia żartobliwa nazwa wyszła poza polityczne komentarze i stała się rozpoznawalnym internetowym tematem.

W dalszej części wyjaśniamy, jak powstała historia, czym jest prawdziwe Saint Kitts i Nevis oraz czego dotyczyło późniejsze sprostowanie Witolda Waszczykowskiego. Sprawdzimy też, dlaczego wypowiedź Witolda Waszczykowskiego wciąż budzi ciekawość.

Najważniejsze wnioski

  • Nazwa stała się głośna po wypowiedzi polskiego dyplomaty ze stycznia 2017.
  • Źródłem historii było spotkanie związane z obradami ONZ, a nie odkrycie państwa.
  • Nagranie zdobyło 34% głosów w plebiscycie TVN24 na najlepsze wideo roku.
  • Artykuł omawia także Saint Kitts i Nevis oraz późniejsze sprostowanie.

San Escobar — co oznacza ta nazwa?

Żartobliwa interpretacja łączy hiszpańskie słowo „San”, czyli „święty”, z nazwiskiem Pablo Escobar. To językowy pomysł, który pomógł stworzyć w sieci barwną tożsamość fikcyjnego państwa. Nie opisuje jednak prawdziwego kraju ani jego oficjalnej nazwy.

W humorystycznych wpisach pojawia się rozwinięcie: „Ludowo-Demokratyczna Republika Świętego Escobara”. Długa forma brzmi poważnie, lecz właśnie ten kontrast buduje jej satyryczny ton. To element internetowej zabawy, a nie nazwa uznawana przez inne państwa.

„Ludowo-Demokratyczna Republika Świętego Escobara”

Skojarzenie z kolumbijskim baronem narkotykowym zyskało dodatkowy wymiar popkulturowy. W Polsce nazwisko Pablo Escobar wiele osób łączyło także z serialem „Narcos”. Ten kontekst wzmacniał humor, choć sama geneza żartu wynikała z wypowiedzi dyplomaty.

Angielskie słowo country oznacza kraj, ale w tym przypadku nie wskazuje na realne miejsce. Rozbudowana nazwa udaje oficjalny tytuł, a jej przesadnie uroczysty styl jest częścią satyrycznej konwencji.

San Escobar gdzie leży i czy można znaleźć je na mapie?

San Escobar jest fikcyjnym państwem, więc nie ma rzeczywistego położenia geograficznego. Nie znajdziesz go na prawdziwej mapie ani nie dotrzesz tam jak do istniejącego kraju. Nazwa powstała po przejęzyczeniu Witolda Waszczykowskiego.

W 2017 roku internauci stworzyli humorystyczne mapy, zdjęcia i flagę. To elementy żartu, a nie materiały geograficzne. Angielskie słowo country oznacza kraj, lecz jego użycie nie potwierdza istnienia państwa. W tym przypadku country opisuje jedynie wymyśloną krainę.

Według internetowych opowieści stolicą została Santo Subito. Al Pacino przedstawiano zaś jako miasto na płaskowyżu De Niro. Te miejsca i fikcyjny ośrodek powstały z popkulturowych skojarzeń, nie z danych o terenie. Dlatego mapy bawią, ale nie wskazują drogi do prawdziwego miejsca.

Element żartuPrzedstawienie w sieciRzeczywisty status
Położenie krajuPokazywane na fikcyjnych mapachBrak rzeczywistych współrzędnych
StolicaSanto SubitoWymyślona nazwa
Miasto i terenAl Pacino na płaskowyżu De NiroElement satyrycznej opowieści

Jak San Escobar pojawił się w wypowiedzi Witolda Waszczykowskiego?

Po powrocie z Nowego Jorku, 10 stycznia 2017 roku, Witold Waszczykowski opowiadał mediom o spotkaniach z przedstawicielami państw karaibskich. Minister wracał wtedy z obrad Rady Bezpieczeństwa ONZ. Polska zabiegała o poparcie dla swojej kandydatury na niestałego członka rady.

W wywiadzie z 10 stycznia 2017 roku wspomniał o niemal 20 rozmowach z ministrami, które odbył podczas krótkiego pobytu. Padły słowa: „San Escobar albo Belize”. Foreign minister mówił o spotkaniach dyplomatycznych, lecz ta nazwa szybko odwróciła uwagę od ich celu.

Tego samego dnia MSZ opublikowało nagranie na swojej stronie i kanale YouTube, ale usunęło z niego fragment z tą nazwą. Rzeczniczka resortu, Joanna Wajda, zamieściła wyjaśnienie. Wypowiedź Witolda Waszczykowskiego i późniejszy komunikat to dwa osobne elementy sprawy. Temat opisała także „Gazeta Wyborcza”, a media szybko podjęły go szerzej.

ElementKontekstZnaczenie
Data rozmowy10 stycznia 2017 rokuPowrót z Nowego Jorku
Wypowiedź ministraNiemal 20 spotkańRozmowy z przedstawicielami państw karaibskich
Publikacja MSZNagranie i wyjaśnienieFragment z nazwą usunięto z materiału online

Saint Kitts i Nevis — państwo, które minister miał na myśli

W rozmowie o karaibskich kontaktach dyplomatycznych chodziło o przedstawiciela Saint Kitts i Nevis, a nie o fikcyjny kraj. To niewielkie państwo wyspiarskie na Karaibach. Jego oficjalnym językiem jest angielski, co pomaga odróżnić rzeczywistą nazwę od żartobliwego określenia usłyszanego w nagraniu.

Organizacja Narodów Zjednoczonych używa nazwy „Saint Kitts and Nevis”. Konstytucja z 1983 roku uwzględnia nazwy odnoszące się do Saint Kitts i Nevis oraz San Cristóbal. Nie potwierdza to jednak istnienia państwa z internetowego żartu.

Warto więc oddzielić fakty od satyry. Rzeczywiste Saint Kitts i Nevis ma własne władze i terytorium; zmyślone miasto oraz ośrodek przypisywane San Escobarowi należą do opowieści tworzonych w sieci. Angielskie słowo country oznacza kraj, ale samo jego użycie nie dowodzi, że dane miejsce istnieje.

Skąd wzięło się sprostowanie i czym jest San Cristóbal?

10 stycznia 2017 roku rzeczniczka MSZ Joanna Wajda wyjaśniła, że minister miał na myśli państwo San Cristóbal y Nieves. To hiszpańska forma nazwy Saint Kitts i Nevis. Komunikat wskazał rzeczywisty kraj, ale nie zakończył internetowych żartów.

Następnego dnia Witold Waszczykowski doprecyzował, że chodziło mu o Saint Kitts and Nevis, San Cristobal albo Christopher. Nazwa pierwszej wyspy nawiązuje do świętego Krzysztofa. Po hiszpańsku jego imię brzmi Cristóbal, a po angielsku — Christopher.

Saint Kitts and Nevis używa angielskiego jako języka urzędowego. Hiszpańskie określenie nie jest oficjalną nazwą stosowaną przez ONZ. Dlatego sprostowanie pozwoliło ustalić, o jakie miejsce chodziło w wypowiedzi, choć w sieci nadal rozwijała się fikcyjna opowieść o San Escobar.

Różne wersje nazwy mogły wywołać zamieszanie, lecz nie oznaczały istnienia kolejnego kraju. Warto odróżniać oficjalne określenie Kitts i Nevis od żartobliwej historii stworzonej przez internautów.

Santo Subito, Bimberro Grande i Pico de Waszczykowski w legendzie sieci

Internauci szybko nadali fikcyjnej krainie własną geografię. Jej stolicą zostało Santo Subito, a Al Pacino — miastem w okręgu De Niro. W ten sposób San Escobar zyskał mapę pełną żartobliwych nazw, choć żadna z nich nie wskazuje prawdziwego miejsca.

W opowieściach pojawiały się też Bimberro Grande oraz Pico de Waszczykowski. Ten ostatni motyw bawił połączeniem nazwiska polityka z brzmieniem górskiego szczytu. Santo Subito pełniło rolę ważnego ośrodka, a Al Pacino było przedstawiane jako miasto w kraju zmyślonym przez sieć.

Humor obejmował także fikcyjne uzbrojenie: śmigłowce Desperados i rakiety Jalapeño. Nazwy nawiązywały do znanych produktów, co dodatkowo podkreślało parodystyczny ton legendy. W 2017 roku Ewa Badyda i Lucyna Warda-Radys opublikowały pracę „Santo Subito, Bimberro Grande i Pico de Waszczykowski”. Tekst łączył temat z dziennikarstwem i komunikacją społeczną.

Fikcyjny kraj trafił również do muzyki. Paulina Młynarska nagrała piosenkę „Słodki presidente”, a Big Cyc wydał utwór „Viva San Escobar”. Tak różne formy — od map po piosenki — pomogły utrwalić tę internetową opowieść.

Jak media i internauci rozwinęli fenomen San Escobar?

Po głośnej wypowiedzi ministra temat szybko trafił do mediów w Polsce i za granicą. O sprawie pisały BBC, „The New York Times”, „The Washington Post” i „Gazeta Wyborcza”. Kolejne relacje w stycznia 2017 roku sprawiły, że fikcyjny kraj stał się rozpoznawalny także poza Polską.

Internet dopisał własne szczegóły. Jarosław Kubicki, działacz Partii Razem, założył profil na Facebooku. Wkrótce fikcyjne instytucje zaczęły pojawiać się w różnych miastach. 1 kwietnia w Bydgoszczy, podczas Regionalnego Jarmarku Absurdu, otwarto humorystyczny honorowy konsulat. W sierpniu piwiarnia w Świdnicy zyskała podobną nazwę.

„Escobar jest wszędzie” — tak mógłby brzmieć żartobliwy opis ówczesnego zasięgu tej historii.

20 stycznia Comedy Central Polska opublikowało hymn zaśpiewany przez Erica Cartmana z „South Parku”. W obieg trafiły też piosenki, w tym „Słodki presidente”. „The Washington Post” i „Gazeta Wyborcza” opisywały zjawisko, które łączyło żart, media i komunikację społeczną. Ewa Badyda analizowała je w kontekście dziennikarstwa i komunikacji.

Popularność przyniosła również konkretne działania: w 2017 roku pięć firm zgłosiło nazwę do rejestracji znaku towarowego. Tak internetowy żart zyskał ślady poza siecią.

San Escobar — od przejęzyczenia do trwałego elementu polskiej kultury internetowej

Krótka pomyłka z 10 stycznia 2017 roku przerodziła się w żart, który na długo zapisał się w polskiej sieci. San Escobar zyskał fikcyjną mapę, własne piosenki, profile i humorystyczne konsulaty. Internauci stworzyli spójną opowieść, choć opisywane państwo nigdy nie istniało.

W 2017 roku Witold Waszczykowski otrzymał za tę wypowiedź „Srebrne Usta”. Fenomen zainteresował też badaczy mediów, języka, dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Nazwy takie jak Santo Subito pokazują, jak wiele pomysłów wyrosło z jednego przejęzyczenia.

Warto oddzielić internetowy żart od faktów: minister miał na myśli Saint Kitts i Nevis, rzeczywisty karaibski kraj. Ta historia przypomina, że żart może wejść do kultury na lata, ale nie zmienia fikcji w państwo.