Strona 1 z 9312345...102030...Ostatnia »

Skarby Zachodniego Mazowsza

Dwa dni na poznanie terenów między Grodziskiem a Łowiczem, to zdecydowanie za mało. Dlatego patrzymy na ten wyjazd jako na rekonesans tylko. Jechaliśmy tam lekko podekscytowani jak zawsze w nowe tereny. Jeśli chodzi o dystans, to dość bliskie, ale znane nam jedynie jako nazwy węzłów na autostradzie A2: Wiskitki, Nieborów, Grodzisk Mazowiecki.

Dystans: 86 km + 54 km, data: 20-21 sierpnia 2016, ekipa: P. A. M. i G.

- mapa

Zobacz nasze inne ekskursje lub mapę świata.

Przechodząc od razu do sedna, skarbów Zachodniego Mazowsza naliczyliśmy w ten weekend sześć (w tym jeden podwójny, o czym na końcu): Czytaj dalej

Ten wpis jest częścią opisu ekskursji: Lato 2016 #narowerze. Przeczytaj więcej o tej podróży.
Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika. Skomentuj

Generał Kutrzeba płynie do Tolkmicka (08.2016)

A w zasadzie „Generał Kutrzeba”. Płynie z Krynicy Morskiej przez Zalew Wiślany. Zawsze nazwisko autora i wykonawcy konceptu bitwy nad Bzurą brzmi lepiej niż jakaś Mariola czy Beatka, którymi wożą konkurenci.

Główną atrakcją Tolkmicka jest bliskość Fromborka, ale jak już się tam zawita, okazuje się, że Tolkmicko, choć nie metropolia (liczy sobie mniej niż 3 tysiące mieszkańców, na mmazy nawet nie ma co przeliczać),  historię ma długą – prawa miejskie uzyskało prawdopodobnie jeszcze pod koniec XIII w., za czasów krzyżackich. Co ciekawe, w miejscowym kościele obchodzą w tym roku 800-lecie chrztu Lanzanii. Kto chrzest przyjmował? Pruskie plemię Warmów. Z czyich rąk? Duńczyków. Krzyżacy, pozbawieni pretekstu „nawracania”, na jakiś czas odpuścili, ale w ostatecznym rachunku sprawa zakończyła się nie tylko podbojem, ale i eksterminacją ludności.

Krzyżaków wygnaliśmy. Prusom, obawiam się, już nie pomożemy. I jaki z tego morał? Sam nie wiem… Czas na zdjęcia:

Ten wpis jest częścią opisu ekskursji: Krzyżacy i inni. Przeczytaj więcej o tej podróży.
Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika. Skomentuj

Frombork w braniewskim powiecie – tu odkrywano prawdę o wszechświecie (08.2016)

W pogodne dni Frombork naszym oczom jawił się już z Mierzei Wiślanej, jakeśmy bawili w Piaskach, zresztą w pochmurne też, bo szerokość Zalewu Wiślanego nie przekracza 10 km. Nie minął tydzień i ziściło się nasze marzenie, aby z bliska przyjrzeć się temu zacnemu, choć niewielkiemu grodowi.

Skąd ten Frombork?

Zaczęliśmy od wzgórza katedralnego, bo i tu wszystko się zaczęło. Pod koniec XIII w. biskup warmiński postanowił przenieść się do Fromborka wraz z kapitułą, zniechęcony spaleniem katedry w Braniewie podczas kolejnego powstania Prusów, z dużą rezerwą odnoszących się do dzieła ewangelizacyjnego (nie mylić z Prusakami, ci nastali tu dużo później).

Już sama nazwa Frombork jest zdecydowanie wyznaniowa, gdyż znaczy tyle co Gród Najświętszej Panienki (po niemiecku Frauenburg). Przez długi czas miasto było zresztą własnością najpierw biskupów, a potem kapituły warmińskiej, początkowo w ramach państwa krzyżackiego, a po II pokoju toruńskim – Korony Polskiej.

Skąd ten Kopernik?

Mikołaj Kopernik, jak wie każde dziecko, choć urodził się w Toruniu, we Fromborku żył i pracował od 1510 r. aż do śmierci w 1543 r., tu też napisał swoje opus magnum, czyli słynne De revolutionibus orbium coelestium. Nie wszyscy wiedzą, że jako kanonik kapituły warmińskiej, odprawiał modły przed trzecim ołtarzem po prawej (zaraz za filarem) – choć prezbiterem najprawdopodobniej nie był.

Ci, którzy to wiedzieli, po nitce do kłębka pod tym samym filarem odkryli jego grób – ostateczna identyfikacja doczesnych szczątków wielkiego astronoma miała miejsce w 2008 r. (specjalista z Komendy Głównej Policji sporządził nawet portret pamięciowy Kopernika – okazało się, że jednak nie był kobietą), a w 2010 r., po odbyciu małego tournée po Warmii, zafundowano mu ponowny pogrzeb. Dzisiaj na trumnę można popatrzeć przez szybkę w podłodze.

Co tam oglądać?

Na wzgórzu:

  • oczywiście katedrę – poza Kopernikiem atrakcją są m.in. organy, a właściwie zespół organów, na którch wygrywać można za pomocą jednej konsolety – oprócz wielgachnych widocznych na chórze są jeszcze mniejsze, ukryte za głównym ołtarzem – polecam organizowane kilka razy dziennie prezentacje ich możliwości;
  • wieżę Radziejowskiego – nie tylko mają tam wahadło Foulcauta i pokręcone instalacje Hasiora, ale też imponujący widok z góry (na dół, rzecz jasna, i to na wszystkie strony);
  • muzeum diecezjalne, m.in. z miłą dla oka kolekcją starodruków i map. Wśród  prezentowanych eksponatów rękopis De revolutionibus…, niestety tylko faksymile;
  • zespół poszpitalny św. Ducha i kaplicę św. Anny, gdzie mieści się obecnie Muzeum Historii Medycyny.

A w dole jest jeszcze symaptyczne miasteczko (w średniowieczu oddzielne od osady okołokatedralnej na wzgórzu) z rynkiem, portem, a nawet morskim przejściem granicznym.

No nic, rozpisałem się trochę, a tu jeszcze zdjęcia. Czyli, jak mawiają Francuzi, clou (po polsku: gwóźdź).

Czytaj dalej

Ten wpis jest częścią opisu ekskursji: Krzyżacy i inni. Przeczytaj więcej o tej podróży.
Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika. Skomentuj

Czeremcha ↬ Janów Podlaski #narowerze

Podlasie – kraina mlekiem i miodem płynąca, dopiero odkrywana przez turystów z Polski i nie tylko. Pomaga w tym rowerowy szlak Green Velo (GV), którym i my podążaliśmy podczas opisywanej tu wycieczki.

Turystycznie centralnym punktem tego fragmentu GV jest Święta Góra Grabarka, ale chęć jechania wzdłuż Bugu też wyznaczyła nam znaczną część trasy. Specjalną atrakcją jest przeprawa promowa przez rzekę w Mielniku.

Dystans: 104 km, data: 16 lipca 2016, ekipa: E. A. J. i G.

Trasa: Czeremcha – Nurzec Stacja – Grabarka – Mielnik – Janów Podlaski

Czeremcha - Grabarka - Mielnik - Janów Podlaski

Zobacz nasze inne ekskursje lub mapę świata.

Dojazd z Warszawy

Jeśli ktoś nie chce jechać samochodem, to pozostaje mu opcja dojechania do Czeremchy pociągiem. Jedyny pociąg Kolei Mazowieckich (KM) jest jednak o tak niedogodnej oprze, że konieczne jest podzielenie podróży na dwa odcinki: Czytaj dalej

Ten wpis jest częścią opisu ekskursji: Lato 2016 #narowerze. Przeczytaj więcej o tej podróży.
Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika. Skomentuj

Pogranicze w Piaskach (08.2016)

Piaski których dotyczy ta opowieść to miejscowość, która nie istnieje. Po pierwsze nie jest miejscowością, tylko częścią Krynicy Morskiej (pow. nowodworski, woj. pomorskie). Po drugie oficjalnie nazywa się Nową Karczmą. No ale nazwa oficjalna się nie przyjęła i są Piaski.

Jak na miejscowość nieistniejącą, Piaski są miejscem dość ciekawym (zresztą, nieciekawym bym Państwu nie zawracał głowy). Po pierwsze położone są na Mierzei Wiślanej, a więc już na starcie otrzymujemy dwa w jednym: morze (a dokładniej Zatokę Gdańską) i Zalew (Wiślany), a pomiędzy nimi tradycyjny pas lasu i wydm. Po drugie, mamy tu do czynienia z końcem Polski – dalej na wschód jest już tylko Rosja, a konkretnie obwód kaliningradzki. Po trzecie wreszcie, Piaski to najprawdziwsza dziura – bez straganów, dmuchanych żyraf i gokartów. Takich miejsc nad polskim morzem już się niemal nie spotyka. Kto lubi spokój i łono natury, ten ma szansę na prawdziwy odpoczynek.

W tym roku natura rozpieszczała letników bogactwem tak fauny, jak i zróżnicowanych zjawisk atmosferycznych. Popatrzmy.

Czytaj dalej

Ten wpis jest częścią opisu ekskursji: Krzyżacy i inni. Przeczytaj więcej o tej podróży.
Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika. Skomentuj
Strona 1 z 9312345...102030...Ostatnia »