W Luksemburgu lądujemy po raz trzeci, wciąż mając w świeżej pamięci drugi raz i w dużo bardziej mglistej – pierwszy.
Tym razem częściowo i bardzo pobieżnie powtarzamy utarty szlak – położone na skarpie warowne Stare Miasto, zielona dolina wijącej się wokół niego Alzette, winda z poziomu skarpy na poziom rzeki, dzika leśna droga do położonej na drugim brzegu biurowej dzielnicy europejskiej. Powrót tramwajem już górą, mostem.
W bonusie dostajemy niewielkie, acz niezmiernie interesujące muzeum znajdujące się w Forcie Thüngen – austriackiej twierdzy z pierwszej połowy XVIII w., rozebranej w drugiej połowie XIX w. i zrekonstruowanej już całkiem niedawno – prace zaczeły się po 1990 r. Muzeum trochę wojskowości, trochę historii, a trochę samej twierdzy.
Przy okazji można sobie przypomnieć, że Polska nie była jedynym państwem europejskim poddanym trzem rozbiorom między sąsiadów. Te luksemburskie były bardziej rozłożone w czasie – pierwszy (do Francji) miał miejsce w roku 1659, drugi (do Prus) w 1815, a trzeci (do Belgii) – w 1859. W efekcie terytorium Luksemburga skurczyło się czterokrotnie. A po drodze było jeszcze panowanie Habsburgów.
Trochę dziwnie się oglądało te pikielhauby z pruskimi orłami w gablotach i wystające dolne szczęki na portretach.
Ale my tu gadu, gadu, a zdjęcia same się nie obejrzą. Tak, że zapraszam.
Marek Szczerbak
Z zawodu ekonomista, z zamiłowania fotoamator. Niczym Jan z Czarnolasu, wiecznie rozdarty pomiędzy (czasem zajmującą, czasem jałową) krzątaniną na dworze a pragnieniem, aby zasiąść pod cienistą lipą, z piórem w jednej ręce, a pucharkiem zacnego miodu w drugiej i kontemplować opadające liście.
Zwolennik zasady, że aparat powinien mieścić się w kieszeni, tak aby chciało się go zabierać wszędzie tam, gdzie warto. Coraz bardziej przekonujący się do łączenia tekstu z obrazem jako formy wyrazu artystycznego.
Autor i niedzielny propagator hasła:
W podróżowaniu jeden jest cel: opisać wszystko w ekskursja.pl.