Kefalonia to największa z Wysp Jońskich. Charakteryzuje się nieregularnym kształtem, dużo wyższymi niż na Zakintos górami i względną niechęcią mieszkańców do masowej turystyki, co owocuje pewną dzikością linii brzegowej. Hoteli może jest i mało, ale atrakcji, głównie przyrodniczych, dużo.
Ekipa ekskursja.pl zaliczyła żelazny repertuar zwiedzania Kefalonii. W jego skład wchodzą w pierwszym rzędzie dwie słynne jaskinie – krasowa jaskinia Drogarati, znana ze względu na podziemną salę koncertową, z której akustycznych zalet korzystały takie sławy jak Maria Callas i Luciano Pavarotti, oraz szególnie interesująca jaskinia Melissani, z turkusowym Jeziorem Nimf i koloniami nietoperzy pod powałą.
Po przejechaniu serpentynami gór i dolin dotarliśmy do miasteczka Assos, urokliwie położonego na naturalnej grobli łączącej główny korpus Kefalonii z małym cyplowatym półwyspem. Podobno przed straszliwym trzęsieniem ziemi, które w 1953 r. zrównało z ziemią większość wsi i miasteczek jońskiego archipelagu, Assos wyglądało jeszcze bardziej urokliwie. Dla ambitnych, a do takich wszak należą redaktorzy naszego poczytnego portalu, jest jeszcze górująca nad okolicą wenecka twierdza, a raczej to, co z niej zostało.
W bonusie dostajemy dość urokliwy jachtowy port zwany Agia Efimia i reklamowaną jako jedna z najpiękniejszych na świecie plażę Myrtos – rozsławioną filmem pt. Kapitan Corelli z Nicolasem Cagem i Penelope Cruz. Film, jak i książka, którego jest ekranizacją, przybliża pewien dramatyczny epizod II wojny światowej. Kefalonia, oddalona od głównych działań wojennych, była w jej trakcie okupowana przez wojska włoskie wspierane kontyngentem Wehrmachtu. Po upadku Mussoliniego, Włosi odmówili poddania wyspy Niemcom, co zaowocowało najpierw serią starć, a następnie wymordowaniem przez Rasę Panów ok. 5 tysięcy rozbrojonych włoskich żołnierzy.
I tym optymistycznym akcentem kończymy część tekstową i zapraszamy na galerię zdjęć.
Ten wpis jest częścią opisu ekskursji: Zakynthos 2025. Przeczytaj więcej o tej podróży.
Marek Szczerbak
Z zawodu ekonomista, z zamiłowania fotoamator. Niczym Jan z Czarnolasu, wiecznie rozdarty pomiędzy (czasem zajmującą, czasem jałową) krzątaniną na dworze a pragnieniem, aby zasiąść pod cienistą lipą, z piórem w jednej ręce, a pucharkiem zacnego miodu w drugiej i kontemplować opadające liście.
Zwolennik zasady, że aparat powinien mieścić się w kieszeni, tak aby chciało się go zabierać wszędzie tam, gdzie warto. Coraz bardziej przekonujący się do łączenia tekstu z obrazem jako formy wyrazu artystycznego.
Autor i niedzielny propagator hasła:
W podróżowaniu jeden jest cel: opisać wszystko w ekskursja.pl.